Umieszczam poniżej fragment mojej rozmowy z Lidką z forum Imladis (http://imladis.p2a.pl). Wydaje mi się że jest interesujaca poprzez zderzenie dwóch różnych perspektyw postrzegania ewolucji swiadomosci.
Lidka napisał(a):
No właśnie, dlatego ja tak po swojemu określiłam to jako “zatrzymanie” (czy tam “etap pośredni”). Bo mnie wszystko układa się w logiczną całość, że oprócz tego stanu (czyli “poza” nim) życie w tej rzeczywistości wprost “kwitnie”. Dla mnie jest to środowisko bez uwarunkowań, całkowicie pozytywne (jeśli za punkt odniesienia weźmiemy warunki związane z negatywnością, której “tam” nie ma, zasadniczo, pomijam ten sławetny poziom pierwszy, choć on też stanowi część owej rzeczywistości).
Civilmonk (czyli ja
))
Oczywiscie. Ujme to wiec jeszcze inaczej.
Istnieje “kwitnaca”, jak jak nazywasz, uwarunkowana rzeczywistosc w ktorej istoty ewoluuja w strone najwyzszego poznania tejze rzeczywistosci. Tu zyjemy, umieramy, inkarnujemy, przechodzimy na inne sfery istnienia itp. Samsara.
Istnieje rowniez “zatrzymanie” rzeczywistosc nieuwarunkowana lub tez inaczej przestrzen w ktorej inna rzeczywistosci moze “kwitnac”. Zrodlo. Poczatek. Bezosobowe trwanie w wieczonosci. Nirwana.
Tak sobie mysle ze to postrzegasz. Czy tak?
Skoro tak to idzmy dalej. Teraz modne jest 3D, wiec wezmy okulary 3D, takie klasyczne – z tekturki z czerownym i niebieskim szkielkiem. Jesli spojrzysz przez okular czerwony to zobaczysz wylacznie “kwitnienie”, jak spojrzysz przez niebieski to “zatrzymanie”. Patrzenie przez czerowny okular to odczuwanie i badanie praw wszechswiata, wszelkich form i stanow istnienia. Samsarze. Patrzenie przez niebieski okular to zanurzenie sie w nieskonczonej przestrzeni, pustce, Jednosci. Nirwanie.
Patrzenie przez jakikolwiek z tych okularow osobno jest spojrzeniem ulomnym. Ten kto widzi jedynie Samsare, bladzi. Ten kto widzi jedynie Nirwane, bladzi.
Umysl zen jest wtedy gdy zalozysz oba okulary i spojrzysz na swiat samsary i nirwany jako jednosc. Tego nie sposob poczuc. Tego nie sposob zrozumiec. To tak jakby poczucie bylo czerwonym okularem a zrozumienie niebieskim. Nie mozna pojac umyslu zen za pomoca jednego czy drugiego okularu. Trzeba spojrzec przez oba i nagle istocie znajacej dwa wymiary przejawi sie trzeci – zupelnie nie podobny do pozostalych, zupelnie inny. Zobaczyc pelnie stworzenia w jednosci roznorodnosci.
To tak jakby byc w 100% w kazdej chwili istnienia w 100% emocjach i w 100% zrozumieniu kazdej sekundy zycia, w ekstazie odczuwania, oddychania, zycia. I jednoczesie byc w 100% pewnym absolutnej nietrwalosci tego wszystkiego i braku istnienia siebie samego.
Nie mozna tego pojac przez zrozumienie. Nie mozna tego doswiadczyc przez poczucie. Kazda proba zrozmienia czy doswiadczenia jest zanurzeniem sie albo w samsarze, albo w nirwanie. Umysl zen jest poza tym. Jest tam gdzie jest tylko to. TYLKO TO.
Lidka napisał(a):
Można, rzecz jasna, dyskutować, na ile za punkt odniesienia można traktować środowisko negatywne – Ziemię jako ten “poligon” umożliwiający doświadczanie i nabywanie świadomości. Gdyż znaczna część tego “kwitnącego życia” dotyczy właśnie przygotowań, realizacji itp inkarnacji ludzkich.
Negatywnosc / pozytywnosc – to tylko pojecia, uwarunkowania. Patrzac z punktu widzenia “kwitnienia” sa one absolutne wzgledne, zalezne od “kwiatka”, co dla jednego jest negatywne dla innego jest pozytywne. Patrzac z punktu widzenia “zatrzymania” pojecia te sa tozsame, puste i nieistniejace. Nie istnienia nawet “kwiatki. Z punktu widzenia zen jest TYLKO TO.
Tagi: buddyzm, rozwój duchowy, zen
Maj 22, 2010 o 8:00 pm |
Objaśniałem to kiedyś w oparciu o “teorię względności z palcem”.
Brzmi ona tak:
Jeśli Indianin wsadzi szeryfowi palec do dupy, to szeryf ma palec w dupie i Indianin ma palec w dupie.
Tym ‘trzecim wymiarem’ jest ‘palec w dupie’ i tylko wtedy, gdy Indianin nie jest różny od szeryfa.
Pozdrawiam
Maj 22, 2010 o 9:48 pm |
He, he. Dobre
Maj 23, 2010 o 7:59 pm |
Na Dzikim Zachodzie znacznie łatwiej o Indianina – szeryfa niż o kogoś mającego tę szczególną świadomość.
Czasem objaśniając wgląd w to, co jest rzeczywiste posługiwałem się też przykładem Księżyca, który wszyscy znają z jednej jego widocznej strony.
To, że Księżyc ma inną, nigdy nie widzianą stronę, najczęściej wszystkim umyka.
Te dwie jego strony są tu analogiami do barwnych szkieł okularów 3D, z Twojego przykładu. Widzenie (ogarnianie) Księżyca w całości, z wszystkich stron naraz, jest tą bezcenną i bardzo rzadką świadomością.
Maj 24, 2010 o 9:16 am |
Ciekawe jest to, że im bliżej tej właśnie świadomości tym bardziej jest oczywiste, że ona zawsze była, jest i będzie.
Maj 24, 2010 o 6:24 pm |
Liczylem na Twoj komentarz: http://umieranie.phorum.pl/viewtopic.php?p=8037&sid=9aaa6470827cd3d492c5c043f235b483#8037
Maj 24, 2010 o 9:50 pm |
Skoro tak, to spróbowałem to po swojemu zinterpretować
Maj 25, 2010 o 10:07 am |
Dzięki
Styczeń 9, 2012 o 7:15 pm |
Puk. puk…
2012
jaki ten cholerny czas jest względny.